Dziś, nie bez powodu oczywiście, krótkiej analizie poddam kolejny czynnik (wcześniej była już mowa o wieku, płci, wykształceniu), który dla wystartowania w biznesie sieciowym nie ma większego znaczenia.
Pomyślisz: Skoro nie jest ważny, to po co w ogóle się nim zajmować?
To nie do końca tak, a do zasadności jego omawiania wrócę za moment.

Pamiętam, jak w maju 2003 r. Darek czyli mój Mąż, tłumaczył słuchaczom swojego wykładu (ja wówczas przed wydobyciem z siebie słowa, umierałam ze strachu, więc wszelkie wystąpienia były na jego głowie), że zaczynając, nie ma sensu porywać się na wprowadzanie do sieci osób, które mieszkają od nas dalej niż 100 kilometrów. Uzasadniał to kwestiami czasowo-finansowymi. Częste spotkania mogłyby wiązać się z uszczuplaniem zasobów finansowych, które zwykle na początku działalności nie chcą płynąć wystarczająco szerokim strumieniem.

Jak sądzisz: czy to zalecenie jest nadal aktualne?

Nie trzeba być ekspertem, żeby stało się oczywiste, iż w dobie Internetu dość mocno straciło na znaczeniu.

Wówczas nie mieliśmy pojęcia o możliwości:

• komunikowania się za pomocą wiadomości e-mail,
• korzystania z najprzeróżniejszych komunikatorów,
• przekazywania informacji za pomocą newsletterów,

czy nawet zwyczajnego robienia zakupów bez wychodzenia z domu.

To wszystko z czasem stało się realne za pośrednictwem wspaniałego wynalazku, o którym wtedy nawet nam się nie śniło. To cudowne osiągniecie myśli ludzkiej powoduje, że odległość między nami znacząco się zmniejszyła i mam wrażenie, że ciągle jeszcze się zmniejsza. To z kolei ma szczególnie ogromne znaczenie dla prowadzenia biznesu w „przemyśle sieciowym”.

Zmieniają się czasy. Zmienia się świat.
Jeśli teraz zapytasz: Czy mam wprowadzać do sieci osoby mieszkające setki kilometrów ode mnie?
Zapewne domyślasz się, że usłyszysz: Zdecydowanie TAK.
No bo jak inaczej odpowiedzieć, kiedy doczekaliśmy takiego momentu, że dużą część czynności związanych z budową naszego biznesu, możemy wykonywać nie ruszając się z domu?

Tak jak miało to miejsce przed godziną. Zastanawiam się tylko: kto kogo gościł? :)
Jakby dobrze pomyśleć, to chyba jednak ja byłam jednocześnie w dwóch miejscach w Stargardzie, kilku mocno oddalonych od siebie dzielnicach Szczecina, Jezierzycach, Krakowie, Obornikach Wielkopolskich, Milanówku, Kowalu, Wrocławiu, w miejscowości Pniówek i musiałabym się zastanowić gdzie jeszcze mnie zaniosło. :)

Czy w dobie takiego postępu technologicznego dla powodzenia Twojego przedsięwzięcia sieciowego, to gdzie mieszkasz, ma jakiekolwiek znaczenie? Myślę, że żadnego albo jedynie niewielkie.

W oczekiwaniu na kolejne webinarowe spotkanie, uczestników dzisiejszego, każdego z osobna i wszystkich razem, najpiękniej pozdrawiam … ze wsi, pod lasem. :)

PS
Przypominam, że czekam na informacje, będące odpowiedzią na pytania:
Co z dzisiejszego spotkania uważam za szczególnie godne uwagi? Co warto zapamiętać? Co zastosuję już jutro?

I do zobaczenia niebawem


Wpisów 25 dla “Czy to ma znaczenie?”

  1. Szkolenie jak zawsze perfekcyjne .Omawiane zagadnienie jest dla mnie istotne.Co warto zapamiętać- to ,że nie wszystkie łódki
    mają postawione żagle.Czas zacząć je rozwijać.
    Nie idzie to tak szybko jak płynie piosenka.Choć to też trzeba trenować.a trening czyni mistrza.
    Pozdrawiam Barbara

  2. Zgodzę się z tym,że odległość nie ma już tak wielkiego znaczenia, nie mniej jednak zdecydowanie twierdzę, że kontakt osobisty musi się pojawić i tak naprawdę od niego wszystko zależy. Myślę tu przede wszystkim o osobach z którymi chcemy współpracować.
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich uczestników
    Iwona

    • Iwonka, oczywiście, że kontakt osobisty ma znaczenie. Uważam jednak, że ogrom pracy przed spotkaniem face to face jak i po, można wykonać na odległość.
      Rozsądne wykorzystanie technologii jest jak najbardziej wskazane.

  3. Dorotko, jak zwykle było perfekcyjnie. Po pierwszym naszym spotkaniu „w takiej formie” napisałam, że dla mnie jest to rewelacja: być w domu, pić herbatkę i jednocześnie czerpać z mądrości i doświadczenia Doroty Madejskiej. Co wzięłam dla siebie? Przede wszystkim to, że muszę rozwinąć żagle, żeby moja łódka ruszyła z miejsca. Bardzo mi się podobała ta matematyka-królowa nauk. Konkretnie, krótko i na temat.

    • Belciu, myślę, że nie tyle o tę perfekcję chodzi, co o spowodowanie, żeby Twoja łódka ruszyła z miejsca. To jest teraz najważniejsze. Dziś pracowałam nad zarysem czerwcowego warsztatu i wielokrotnie w trakcie rozpisywania tego projektu miałam Ciebie przed oczami. Pewnie nie bez powodu ciągle się pojawiałaś. Mam nadzieję, że uda mi się Tobą wstrząsnąć. :)

  4. Pierwszy raz uczestniczyłam w takim szkoleniu,było bardzo interesujące i motywujące.Takie oczywiste oczywistości,które trzeba wciąż powtarzać by żagle nie opadły. Bardzo przemówiło do mnie to co powiedziałaś na początku,że człowiek chce uniknąć cierpienia i mieć dużo przyjemności. Niby o tym wiemy ale zapominamy. Warto się tym kierować przy działaniu, jesteśmy przecież ludźmi.
    Jestem wdzięczna,że mogłam być w tak doborowym towarzystwie osób. Miło było Cię poznać, Dorotko :)

    • Heleno, cieszę się, że było …interesująco i motywująco. :) Co do oczywistości, zwłaszcza tych oczywistych – dość często powtarzam, że „geniusz tkwi w prostocie.” :) Mnie również było bardzo miło Cię gościć. Zapraszam Cię na kolejne spotkanie, tym razem, najlepiej już z osobami, z którymi miałabyś ochotę podjąć współpracę. Serdeczności łączę

  5. Niestety muszę przypisać swój komentarz daleko w tyle ;-) Ale cóź mam nadzieję, że po tym szkoleniu, które wczoraj poprowadziłaś „po mistrzowsku” zmobilizuje mnie do „działania”, a w ten sposób będę mógł być zawsze na pierwszym miejscu !

    Teraz już wiem, że takie szkolenia są nam potrzebne. Z własnego doświadczenia widzę, jak krótkie godzinne spotkanie przez webinar może przynieść wiele dobrego. To dla mnie najlepszy motor do działania – gdy w jednym miejscu mogę wysłuchać prawdziwego „lidera”, a przy okazji spotykam ludzi o podobnych aspiracjach i pragnieniach co ja.

    Z tym „działaniem” nie zawsze jest tak jak chcemy. To słowo tak krótkie, a jak bardzo daje do myślenia.

    Czekam z niecierpliwością na kolejne spotkania.

    Ps. Czuję się trochę osamotniony, bo widzę, że jestem tutaj jedynym facetem, który zostawił komentarz. ;-)

    • Miło, że wpadłeś. :) Jest coś w tym biznesie co mimo tylu lat działalności niespecjalnie rozumiem. Nie tylko statystyki wskazują, że w zdecydowanej większości robią to kobiety. Ale wiesz co Ci powiem? Jak przychodzi co do czego, na spotkaniach Klubu Menadżerskiego są prawie sami faceci. :) Więc głowa do góry! Chłopy też tu są. :)

      • Też się cieszę z okazji uczestniczenia w tak wspaniałym szkoleniu. Spodobało mi się, tak że na 100% będę na kolejnych spotkaniach, więc się nie opędzicie ode mnie ;-)

        Odetchnąłem z ulgą ;-) Jeśli są też chłopy to nie będę czuł się tak bardzo osaczony przez płeć przeciwną.

        • Tobiasz, wszystkie przedstawicielki płci nie tyle przeciwnej, co pięknej, uczestniczące w moich spotkaniach, są urocze. Nie ma wśród nich takich, które miałyby zamiar Cię …osaczać. Otaczać? – owszem. :)

          • To bardzo dobrze ;-) Taka sytuacja bardzo mnie cieszy i odpowiada ! Nic tak nie motywuje jak obecność pięknych i uroczych kobiet ;-)

  6. Doroto,
    dziękuję za kolejne dobre szkolenie.
    Jak dla mnie tematyka bardzo na czasie na obecnym stadium biznesowego rozwoju. Opatrzność czuwa..a ja do roboty się biorę!
    Pozdrawiam ciepło Małgosia Safandowska

  7. Dorota,
    Lubię Twoje internetowe szkolenia. Wczoraj kolejny raz usłyszałam o budowaniu swojej marki. W mojej głowie pobrzmiewa – „promujesz teatr czy aktora”? Wiem, że muszę coś z tym zrobić (sposobem myślenia w pierwszej kolejności). Wiem oczywiście, że teraz mam czas pracy nad moim „aktorstwem”, żeby było co promować :) i się nie powstydzić.
    Fakt, że teatr ma już swoją renomę – jest zachęcający; ma swoje „gwiazdy – mentorów” i wielu ambitnych artystów – też :). Pozostaje mi jedynie (!!!) – zabrać się do działania.
    Pozdrawiam

    • Danusiu, całkiem niedługo miną dwa lata od momentu kiedy o tym rozmawiałyśmy. Byłam chyba zaskoczona, że zignorowałaś to, co usiłowałam Ci wytłumaczyć.
      To, że teatr renomowany, aktorowi tylko pomaga. I z tego akurat możemy być dumni. Że gwiazdy? Że artyści? – świetnie! Niemniej aktorowi wystarczać to nie powinno. Pamiętaj – instytucje, mimo wszystko, nie mają twarzy. Wczoraj po kilku latach zadzwonił pan, który kiedyś tam utracił członkostwo. Gdybym promowała teatr, po co miałby wracać do aktora? :) Wiosennie, prawie majowo pozdrawiam

  8. Ależ dzisiaj było jasno, rzeczowo i konkretnie.

    Bardzo podoba mi się przytoczony przez Ciebie cytat „ten sam wiatr wieje dla wszystkich łódek,z tym że nie wszystkie łódki mają postawione żagle”.Pomyślałam sobie o tym,ż e słońce w zasadzie też świeci dla każdego, a jednak są tacy, którzy go nie zauważają i noszą wciąż ciemne okulary.

    W mojej głowie pobrzmiewa jedna melodia. Nazywa się DZIAŁANIE.

    Co zastosuję jutro? Oczywiście DZIAŁANIE.

    Dziękuję Ci bardzo za dzisiejsze spotkanie.

    Kamila

    • Kamilko, miło było mi Cię gościć. Zaraz, zaraz … To chyba ja byłam u Ciebie. :) Wiem, że jesteś człowiekiem czynu, więc nie mam żadnych wątpliwości w kwestii tego co zrobisz. Najpiękniej pozdrawiam

    • Wczoraj wieczorem po przeczytaniu Kacperkowi na dobranoc „Tytusa Romka i Atomka”,kiedy tak leżałam sobie w łóżku i powoli przymykało mi się jedno oko:))….drugie mówiło wstań i działaj. Postaw żagle,wyciągnij kotwicę, wyrzuć ją i poczuj wiatr w plecy. I płyń. :)

      Wstałam zrobiłam sobie herbatkę, zrobiłam pierwszy wpis do bloga, kończę pisanie drugiego i bajkę też kończę.
      Zabieram na majówkę materiały by nad suplementami popracować.
      Kamila

      • Krąży po naszej sieci anegdota jak to jedna z dziewczyn (była na poprzednim webinarze i na obu szczecińskich warsztatach) po przebudzeniu się w pensjonacie, po Madejówce, dopytywała gdzie się podziałam. Kiedy współlokatorki wyjaśniły jej, że wcale mnie tu nie było bo pewnie jeszcze smacznie śpię, nie mogła się nadziwić. A to dlatego, że była przekonana, iż chwilę wcześniej słyszała jak do niej i osób jej towarzyszących, wyraźnie mówiłam: „Pamiętajcie, pracujcie mądrze, nie ciężko!” Teraz Ciebie poderwała metafora łódki bez postawionego żagla. Jak dobrze kiedy słowa padają na podatny grunt! Wtedy widać sens tej pracy. Tu od razu przypomina mi się przypowieść o siewcy. Zresztą zachęcam do jej ponownej lektury bo świetnie oddaje to co robimy.

  9. Obrót własny:sens i znaczenie- uświadomienie tego początkującym. Dodatkowo unaoczni to schemat, o którym wspominałaś.
    A ponadto działanie, działanie…
    Pozdrawiam Jadzia

  10. Kurczę ja znowu pierwsza. Chyba trzeba to zmienić. Tym razem jednak napiszę jeszcze.
    Właśnie rozmawiamy z Tobiaszem (również brał udział) oczywiście na temat szkolenia. Tobiasz sam napisze co sądzi i co Jego zadziwiło. Ja skoro mogę wybrać tylko jedną sprawę powiem o działaniu. Hasło krótkie, łatwe do zapamiętania, daje kopa i rzeczywiście wprowadzenie go w życie, zdecydowanie wiele może zmienić. Właściwie to nie tylko może, ale po prostu zmieni jeśli zostanie zastosowane. Ja w każdym razie go biorę i zamierzam się z nim zaprzyjaźnić.

    Dzięki Dorota :)

Dodaj komentarz do