Końcówka roku to jak wiadomo czas przeglądów i bilansów.
To także najwłaściwszy moment na tzw. noworoczne postanowienia, a dla tych co to bardziej ambitni, stawianie celów. W korespondencji, którą otrzymuję od osób zaczynających budować sieć, dość często pojawiają się pytania:

– Czy ja nie chcę za dużo?
– Czy nie przesadzam?
– A czy to w ogóle realne?
– Może raczej skupić się na celach małych, drobnych?
itd. itd.

Hmm…
Odpowiedzią na te wątpliwości niech będzie krótka, podobno prawdziwa historia.

Na bocznicy kolejowej bawi się trzech chłopców. Dwóch bardzo szczupłych a jeden taki, co to wyraźnie po nim widać, że żadną ilością jedzenia nie pogardzi.
Młodzieńcy zakładają się o to, który z nich idąc po szynie, dojdzie najdalej. Dwaj szczuplejsi co chwilę tracą równowagę i spadają. Ten, co to posiłków opuszczać nie lubi, bez problemu idzie do przodu. Koledzy nijak nie potrafiąc wyjaśnić zjawiska, proszą swojego kompana (jako, że szczególną sprawnością nie grzeszy) o wyjawienie tajemnicy jego w tym względzie powodzenia.

Chłopiec wyjaśnia to w bardzo prosty sposób:
„Wy macie kłopot z utrzymaniem równowagi ponieważ idąc, ciągle patrzycie na własne stopy. Mój brzuch nie pozwala przyglądać się nogom, więc wpatruję się w punkt w oddali i idę w jego kierunku. Kiedy jestem blisko, wybieram następny. W ten sposób mogę dotrzeć tam, dokąd chcę.”

Przyznasz, że bawiący się na torach chłopak wypowiedział myśl godną filozofa?

„Patrząc na własne stopy, widzisz tylko rdzę i chwasty.
Patrząc w dal, widzisz cel swoich dążeń.
Idź tak daleko, jak możesz widzieć, a gdy tam dojdziesz, będziesz mógł widzieć jeszcze dalej.”

Żebyśmy się dobrze zrozumieli.
Nie zachęcam Cię do objadania się. :)
Za to zdecydowanie polecam obranie sobie punktu, który możesz dostrzec, choć na początku, tylko z oddali. A kiedy już zbliżysz się do niego na niewielką odległość, obranie następnego i kolejnego.
Stamtąd do osiągnięcia celu będzie już coraz bliżej.

Z życzeniami realizacji absolutnie każdego pragnienia, bez względu na jego kaliber
Dorota A. Madejska

PS

Jednym z chłopców, o których mowa w powyższej historii, jest wybitny amerykański mówca Heartsell Wilson.

Tak się pięknie złożyło, że w trakcie pracy nad tekstem, mój BlackBerry zakomunikował, iż przyszła nowa wiadomość. Naprędce, nie przerywając pisania, podejrzałam.
I co czytam: Użytkownik … skomentował film Podróżuj z MLM-em, USA 2008.

A komentarz jest treści następującej: Piękne! Nierealne marzenia…

Cóż mogę na to rzec?

Od zawsze chcieliśmy polecieć za ocean, a zwłaszcza do Kalifornii.
No i zobaczyć te niemal legendarne sekwoje.
Ale widzieliśmy pod swoimi stopami tylko „rdzę i chwasty”.
Wreszcie podjęliśmy decyzję o rozpoczęciu wpatrywania się w odległy punkt.
Odległy, ale taki, który można było dojrzeć. A kiedy zbliżaliśmy się do niego, obieraliśmy następny. :)



Pani Joanno (sądząc po nicku, takie jest Pani imię)

Serdecznie dziękuję za komentarz, który w naturalny sposób dopełnił tego, co właśnie chciałam powiedzieć dziś Moim Drogim Czytelnikom.
Proszę wierzyć, że każde pragnienie, które zrodzi się w Pani sercu, jest jak najbardziej realne. :)


Wpisów 5 dla “O rdzy, chwastach i wpatrywaniu się w odległy punkt”

  1. Kolejny jakże trafny przekaz, który musi znaleźć swoje miejsce w głowie każdego MLMowca, który chce piąć się po szczeblach kariery w firmie z którą wiąże swoją przyszłość.

    I na pewno znalazł on już miejsce w mojej głowie ;-)
    Na szczyt swojego sukcesu należy wspinać się z podniesioną głową, patrząc do przodu – dziękuje serdecznie za ten cudowny przekaz, który na pewno będę wspominał w trudnych momentach (oby było ich jak najmniej).

  2. Hm…co tu dodać, kiedy zaczynam mieć wątpliwości, przychodzi informacja o wpisie od Doroty Madejskiej.
    Dziękuję, za to, że nie pozwalasz mi wątpić i podnosisz z uporem (może czasem zupełnie nieświadomie) moją głowę i pokazujesz mi odległy punkt, zamiast rdzy i chwastów…

  3. JESTEŚ WIELKA
    W TYCH CELACH COŚ MUSI BYĆ. ĆWICZENIE O PODOBNEJ TEMATYCE PROWADZI KAMILA MOLIŃSKA.
    NAJCZĘŚCIEJ PATRZYMY KRÓTKOWZROCZNIE A WIDZĄC JAK TO UJĘŁAŚ CHWASTY PO PROSTU ODPUSZCZAMY……….
    LUDZI KTÓRZY COŚ PLANUJĄ I PATRZĄ DALEKO JEST NIE WIELU, ALE TO ONI SĄ NA SZCZYTACH, BO JAK GDZIEŚ CZYTAŁEM NIE DA SIĘ ZDOBYĆ SZCZYTU PRZYPADKIEM………
    POZDRAWIAM

    • To prawda. Przypadkiem to można wejść w krzaki lub błoto. :) Do zdobycia szczytu trzeba się solidnie przygotować. Wyrusza się na niego u podnóża góry, a wspinaczka zawsze polega na stawianiu kolejnych kroków.
      I ja najpiękniej pozdrawiam

Dodaj komentarz do