Mimo, że w tym miejscu staram się publikować teksty o charakterze ogólnym (zdecydowanie mniej niż innych jest tych dotyczących współpracy z partnerem biznesowym jakim jest CaliVita), ten napisany do firmowego kwartalnika przy okazji ostatniego awansu, zdecydowałam się tu zamieścić. Być może to, co w nim zawarłam zainspiruje chociaż jedną osobę, która zdecyduje się na wybór podobnej drogi?

W 2002 roku, w artykule do tej rubryki, napisałam m.in. „Tak się złożyło, że 90% osób przez nas zagadniętych w pierwszych tygodniach, powiedziało TAK. Niektóre, nigdy niczego nie kupiły, ale ich aprobata była nam wtedy bardzo potrzebna. Wydawało nam się, że wszyscy będą chcieli być konsumentami >>naszych<< produktów.

Jednak to nie nam, a mnie się wydawało. Po prawie dziesięciu latach dowiedziałam się, że o to, by nasi znajomi przynajmniej deklarowali chęć zakupu, postarał się Mąż. Dlaczego?

Był to czas kiedy miałam spory problem z akceptacją samej siebie. Z jednej strony uważałam, że nie mam światu nic do zaoferowania. Z drugiej, wierzyłam, że gdzieś bardzo, bardzo głęboko muszą tkwić jakieś nie odkryte jeszcze pokłady możliwości. Zdawałam sobie jednak sprawę, że to, czym zawodowo się zajmuję, nie pozwoli na wydobycie z własnego wnętrza tego czegoś, czego nazwać nie potrafiłam, a istnienie nieśmiało podejrzewałam. Wiedziałam jakiego życia pragnę, ale nie miałam pojęcia jak to osiągnąć. To było powodem, dla którego Mąż obmyślił wspomniany wcześniej >>podstęp<<. Zrobił to, żeby wydobyć mnie ze swego rodzaju letargu. Start nie spowodował cudu, ale stał się początkiem ważnego procesu. Jeśli chodzi o nasze podejście do tej działalności, jest dość specyficzne, bo nie postrzegamy jej przez pryzmat produktów. Ich doskonałą jakość traktujemy jako coś oczywistego. Jeśli byłoby inaczej, na nic zdałoby się wszelkie zaangażowanie. Dla nas ważne jest, że to, co oferujemy, w połączeniu z planem marketingowym, staje się PRODUKTem Z SZANSĄ NA NOWĄ, lepszą JAKOŚĆ ŻYCIA. Nie mniej istotne są możliwości pozafinansowe. Taką wartością dodaną jest m.in. zrealizowanie pragnienia o >>użytecznym<< pisaniu. To właśnie tu znalazłam tematy warte poruszenia. Będę szczęśliwa jeśli rady zawarte w drugiej książce, która właśnie trafiła do księgarń, tym, którzy z nich skorzystają, dodadzą nie tylko urody, ale i zdrowia. To co również bardzo sobie cenimy, to autentycznie rodzinny charakter tych poczynań. Nasze dzieci rosły i rozwijały się wraz z naszą siecią. Dzięki temu, że od małego włączane były w niemal wszystkie przedsięwzięcia, teraz obserwujemy wymierne tego efekty. Serca rosną kiedy widzimy jak precyzyjnie stawiają cele i je osiągają. Jak rozwijają talenty i spełniają marzenia. Jakich dokonują wyborów i jak bardzo są przekonane, że niemożliwe nie istnieje. A co najważniejsze, wiedzą, że sukcesy >>smakują<< znacznie lepiej, jeśli ma się silny >>kręgosłup<< moralny. Jesteśmy absolutnie przekonani, że MLM jest wspaniałym sposobem na życie. W wielu przypadkach to może nawet jedyna szansa nie tylko na spełnianie się, ale i uzyskanie prawdziwej wolności, o której tak pięknie śpiewał M. Grechuta: „Wolność to nie cel lecz szansa by spełnić najpiękniejsze sny, marzenia. (…) Wolność to diament do oszlifowania. A zabłyśnie blaskiem nie do opisania.” My, ciągle jeszcze zmierzamy w jej kierunku, ale wiemy, że jesteśmy na właściwej drodze. A z perspektywy trzynastu lat, możemy powiedzieć, że decyzja podjęta w 2000 r. była strzałem w dziesiątkę.

Z życzeniami coraz lepszej jakości życia i tak cennej wolności Dorota i Dariusz Madejscy

PS
Korzystając z tej wyjątkowej okazji, pragniemy podziękować za dotychczasową współpracę naszym Menadżerom: całej rodzinie Andrysów, Wiesi Podlaskiej, Bogusi Zarzeckiej, D.S. Oleszczukom, E.W. Szymańskim i Joli Łępickiej. Wszystkim Liderom. A także Klubowiczom od lat wiernym preparatom z oferty CaliVita®. W szczególności, Ani Musiale, która przyłączyła się do nas jako pierwsza i jest z nami do tej pory. Aniu, dziękujemy za Twoją życzliwość i lojalność.”


Wpisów 9 dla “Ta decyzja była strzałem w dziesiątkę”

  1. Ja również gratuluję decyzji z przed 13 latek :) Niestety, ale niewielu jest takich, którym można tego pogratulować. Ja swoją przygodę ze swoim MLMem dopiero rozpoczynam, więc proszę trzymać kciuki :)

    • Panie Michale,

      Zawsze trzymam kciuki za tych, którzy biorą pod uwagę długi dystans. Jak Pan słusznie zauważył, różnie to z tą wytrwałością bywa. Choć nie raz nie będzie łatwo, to warto.

  2. Pani Doroto,

    gratuluje awansu i konsekwencji na obranej 13 lat temu drodze.

    Pamiętam jak w listopadzie podczas największej imprezy firmy z którą współpracuje, jeden z czołowych Top Liderów w swoim przemówieniu powiedział, że „wiele osób przyłącza się do MLM np. dla bardzo dobrych produktów, inni aby się trochę rozerwać, a są i tacy jak my tutaj zebrani na tej sali, dla których MLM, to wielka zyciowa szansa”.

    Pani myślę, że również potraktowała MLM jako wielką życiową szansę i jak Pani na tym wyszła i wychodzi to widzimy min. dzięki temu co pisze Pani na swoim blogu.

    Życzę dalszych awansów, wspaniałych sukcesów i Wesołych Świąt Wielkanocnych:)

    Pozdrawiam:)

    • Panie Andrzeju,

      Za gratulacje i życzenia, najpiękniej dziękuję.
      Z tym przyłączaniem się jest dokładnie tak jak Pan napisał.
      My (właściwie ja)rzeczywiście przyłączyliśmy się z powodu produktów. W ogóle nie chciałam słyszeć o mlm-ie, ale nie dlatego, że nie rozumiałam systemu, tylko po prostu mieliśmy za sobą baaaaardzo złe doświadczenia. Ale kiedy już zapadła decyzja, że będzie to moja droga, potraktowałam ją i cały czas traktuję jak swój zawód. Dzięki temu mogłam zrezygnować z poprzedniego. W ogóle nie mam zwyczaju się poddawać. Jeśli już na coś się decyduję, nie ma odwrotu. Często osiągnięcie celu zajmuje dużo więcej czasu niż założyłam na początku, ale wcześniej czy później w końcu do niego dochodzę. I nie wyobrażam sobie innego podchodzenia do tej działalności. Tu nie ma miejsca na próbowanie. Albo się robi albo nie. Szybciej, wolniej, intensywniej czy mniej, ale stale, dzień po dniu. Tylko wtedy można liczyć na efekty.
      Proszę i od nas przyjąć życzenia Wspaniałych Świąt!

  3. Pani Dorotko szczerze GRATULUJĘ!!!
    Najważniejsze odnaleźć swoją własną drogę.
    MLM jest jak sport. Musi być trener (sponsor) i musi być uczeń. 90% pracy zarówno w sporcie jak i w MLM odbywa się poza sceną. To ciężka praca ale jakie daje efekty! 3 * K to znaczy Kierunek, Koncentracja i Konsekwencja doprowadzają do celu! Ktoś widzi efekty naczych poczynań, sukcesy a nie widzi codziennej pracy, która wcale nie jest łatwa ale WARTO! Sukces odnoszą tutaj osoby nauczalne i takie, które się nie poddają.

    Ja dziękuję Panu Bogu, że pokierował moje kroki tak, że postawił na mojej drodze MLM i wspaniałych ludzi, których dzięki niemu poznaję.
    MLM to biznes relacji, to właśnie one są tutaj najważniejsze.

    Pani Dorotko wygląda Pani na zdjęciach coraz młodziej:)

    Pozdrawiam Panią serdecznie.

    Gosia.

    • Pani Gosieńko,

      W tym specyficznym „sporcie” często (wbrew zasadom) trzeba polegać na sobie.
      Trener byłby ideałem, ale jeśli go nie ma, też trzeba sobie radzić.
      3 x K – o tak, to podstawa. Proszę i ode mnie przyjąć gratulacje.
      Myślę, że jest Pani w tym co robi znacznie lepsza niż ja a członkom Pani grupy mogę tylko (ale tak pozytywnie) pozazdrościć. :)

    • Pani Dorotko serdecznie dziękuję za tak dobre i ciepłe słowa. Człowiek jest wart tyle ile da z siebie innym. MLM jest właśnie takim „czymś wspaniałym” co daje i umacnia wiarę w ludzi, im więcej pomagamy tym bardziej dobro do nas powraca. Nie ma innej możliwości. To wspaniała praca polegająca na pomocy wzajemnej. W MLM najbardziej cenię sobie świetne relacje z innymi ludźmi i ciągłe poznawanie nowych, wspaniałych osób. Pozdrawiam Panią serdecznie i życzę wokół samych dobrych, cudownych ludzi.

  4. Dorotko,

    Gratuluje serdecznie sukcesów.

    Prawdopodobnie wkrótce wiele osób podejmie wysiłek zmierzenia sie ze sobą i przystąpienia do jakiegoś MLM.

    Myślę tak, obserwując sytuację / globalną/ choćby na rynku pracy.

    Zgodnie również z sugestią P.Coelho: ” Przecietnosc bywa wygodna do czasu, gdy do drzwi zapuka tragedia. Wtedy wszyscy pytaja – dlaczego nikt nie zareagowal. Dlaczego nikt mnie nie uprzedzil”.

    Dla tych wszystkich ludzi niezbędne są takie osoby jak Wy /Ty i Twój mąż/, które swoim przykładem świadczą, ze choć jest to niezwykła droga, nie najłatwiejsza, ale warta przejścia.

    pozdrawiam,

    Violetta

    • Violu,

      Za gratulacje, pięknie dziękuję. Chyba masz rację, że z różnych powodów coraz więcej ludzi (również tych, którzy jeszcze kilka lat temu gotowi byli obruszyć się na propozycję współpracy) będzie zasilać mlm-owe szeregi. Prawdą jest, że podążanie tą drogą do łatwych nie należy. Najważniejsze jednak są efekty tych wysiłków. Oczywiście nie ma co ukrywać, że to zajęcie dla długodystansowców. Początek to niekiedy „krew, pot i łzy”. :) Cieszę się, że dane było mi Ciebie poznać.

Dodaj komentarz