To, czym dziś chcę się z Tobą podzielić,  „chodzi za mną” od powrotu z listopadowego seminarium z Brianem Tracy. Nie mam pojęcia jak wielu słuchaczy jego wystąpienia zwróciło  na to uwagę. Nie wiem czy w ogóle ktoś to „zarejestrował.” W każdym razie coś, co być może nawet nie zostało zauważone, na mnie akurat wywarło bardzo silne wrażenie.  Otóż ten znany na całym świecie mówca ma dość specyficzny sposób prowadzenia spotkania: słuchacze otrzymują materiały, które w trakcie wykładu trzeba … uzupełniać. Nigdy wcześniej ani później, poza seminariami Briana Tracy (na tym sprzed trzech lat było identycznie) nie spotkałam takiej formuły. Wygląda to mniej więcej tak:

  11. Przygotuj się na wspinaczkę od jednego ………………  do drugiego.

 a)      Życie to niekończąca się seria …………….. i …………………….

b)      Sukces to stawianie ……………………………………………………… i jednego w tył.

 12.  Rozwijaj …………………, by zawsze się podnieść.

 a)      ………………zdecyduj, że możesz się zgiąć, ale nigdy złamać.

b)      Człowiek o „………………………………..” szybko podnosi się po każdym niepowodzeniu.

 Konieczność podążania za prelegentem wymusza skupienie bo jak się chwilę człek zamyśli, będzie miał kłopot z dogonieniem całej reszty a w tekście zostaną dziury.:) Ten model wykładu powoduje coś jeszcze… Do tego dojdziemy za chwilę.

Wtorek, 23 listopada był dniem bardzo pochmurnym, deszczowym. Na trasie do lotniska tworzyły się potężne korki. Dość szybko zrobiła się szarówka. Siedząc w sali seminaryjnej co jakiś czas miało się wrażenie, że to już nie ten siąpiący od samego rana deszcz a porządna ulewa, która wzmagała się i ….wyciszała. Kilka sekund ostrego deszczu i …cisza. Znów kilka sekund ostrego deszczu i …cisza. I tak przez niemal cały dzień.

 Przez pewien czas, mimo, że usiłowałam skupiać się na tym, co było przedmiotem spotkania, nie dawało mi to spokoju. Dlaczego niemal w równych odstępach czasu ulewa się nasila, a za moment cichnie? Wreszcie, za którymś razem, odkryłam tę nadzwyczajnie szczególną prawidłowość. To nie deszcz! Chcesz wiedzieć co powodowało ten hałas?

 To prawie tysiąc osób przewracało kolejną kartkę swoich materiałów w tym samym momencie! Przyznam, że to odkrycie było dla mnie dość szokujące. Zwykłe odwrócenie notatek na następną stronę, tyle, że przez wiele osób jednocześnie, powodowało szum podobny do bardzo intensywnych opadów. Od chwili, w której zorientowałam się co się święci, zaczęłam wyczekiwać właściwego momentu, żeby po raz kolejny sprawdzić czy zabrzmi podobnie. I brzmiało.

 I wiesz co wtedy pomyślałam?

Że jeśli wykonujemy swoją sieciową robotę dzień po dniu, zwłaszcza na początku, niby nie dzieje się nic wielkiego. Jakiś kolejny niewielki krok do przodu, czasami w miejscu. Bywa, że i przychodzi się cofnąć … Kiedy jednak z naszej inicjatywy to samo, w tym samym czasie, robi (zarażonych przez nas sieciową ideą) wiele osób, wprawiamy w ruch  cudowną networkową machinę. I wtedy właśnie zaczynają dziać się rzeczy naprawdę wielkie, zmieniające życie poszczególnych osób, ich rodzin i nie tylko.

Ktoś zdobywa niezależność zawodową a dzięki temu może spędzać wystarczająco dużo czasu z tymi, których kocha. Ktoś inny staje się wolny finansowo. Ktoś decyduje się wydobyć z zanadrza swoją pasję i wreszcie zaczyna rozumieć po co żyje. Ktoś dzięki podniesieniu poczucia własnej wartości na zupełnie inny niż do niedawna poziom, zdobywa się na odwagę wprowadzenia w swoim życiu radykalnych zmian. Ktoś wybiera się w upragnioną, wymarzoną podróż. Ktoś wreszcie pozwala sobie na rzeczy, które może na innych nie robią wielkiego wrażenia ale dla niego samego mają znaczenie ogromne. Ktoś ani się spostrzegł, a tu powiedzenie kilku zdań w towarzystwie więcej niż jednej osoby nie powoduje, że mózg „przestaje działać”. Wprost przeciwnie. Mówienie do małej grupy stało się czymś zupełnie naturalnym a i konieczność „solidnego” publicznego wystąpienia nie stanowi już wyzwania spędzającego sen z oczu przez wiele, wiele nocy. Ktoś postanowił swoją niełatwą drogę zawrzeć na kartach niezwykle ciekawej książki, dzięki czemu stał się w branży osobą rozpoznawalną a to sprzyja jego biznesowym poczynaniom. Komuś po raz pierwszy od momentu, kiedy rozpoczął swoją zawodową aktywność, mimo, że wydaje nieco więcej niż dotychczas, przestało …brakować do pierwszego. To jego pierwszy mały wielki sukces.

Tak więc przyjmij ode mnie życzenia by i Twoje działania uruchomiły taką pozytywną „nawałnicę”, w wyniku której zarówno dla Ciebie, jak i Twoich (obecnych i przyszłych) biznesowych partnerów zadzieją się rzeczy wielkie, tak wielkie, jakich Ty i każdy z nich od lat wypatruje i bardzo, bardzo sobie życzy.


Wpisów 7 dla “O pozytywnej … nawałnicy”

  1. Dorotka, ja dzięki Tobie również przeniosłam się znowu na to niesamowite seminarium! Ciężko ze mnie wydobyć „zeznania” ;-)ale Ty potrafisz to zmienić :-) Jestem pod ogromnym wrażeniem wpisu, zauważyć niezauważalne, usłyszeć to co niesyszalne i w końcu zobaczyć to co niewidzialne. Sądzę, że to właśnie sprawia, że 3% ludzi odnosi sukces w życiu.

  2. Jestem totalnie zaskoczona Twoją obserwacją Dorotka. Nie dlatego, że nie podejrzewałabym Cię o to, ale dlatego, że, jak sądzę, nie mam rozwiniętej tak bardzo inteligencji emocjonalnej. Jestem pod wrażeniem Twojej wrażliwości i trafności w odniesieniu do naszego biznesu. Ja, zodiakalny Byk, zbyt namacalnie patrzę na świat, ale mam również swoje refleksje. Ta nawałnica to siła synergii, która ma niesamowite pole rażenia. Obyśmy my i ludzie z naszych grup mogli swoją postawą i siłą ducha wywoływać wiosenne kapuśniaczki tak, aby inni mogli poczuć je na swoich policzkach. Bo bycie niezależnym, w każdym tego słowa znaczeniu, wyzwala w każdym z nas po prostu dobre rzeczy. Stajemy się twórczy, ekspresyjni, towarzyscy… a to…daję siłę i powody do szczęścia. Życzę zatem wszystkim duszy pełnej po brzegi szczęścia.

  3. Dorota, świetne porównanie.
    Ja także miałam przyjemność uczestniczyć w seminarium Briana Tracy i także zwróciłam uwagę na formę otrzymanych materiałów, z którą się wcześniej nie spotkałam. Niestety w przeciwieństwie do Ciebie zignorowałam to zjawisko. Twoja refleksja spowodowała, że wróciłam myślami do dnia semiunarium i ponownie usłyszałam szum przewracanych kartek, tym razem ze świadomością niebanalnej symboliki „pozytywnej nawałnicy”.

    Pozdrawiam :)

    • Agnieszko, bardzo dziękuję za podzielenie się tą informacją. Ciekawa jestem co na to inne osoby. Myślę oczywiście o „naszych”. Nie tak łatwo jednak wydobyć „zeznania”.:)

      • Cieszę się, że ktoś zastanowił się nad tym głębiej:) To niesamowite jaką siłę ma grupa, a ten megaszelest jest dobrą metaforą obrazującą tę moc w odniesieniu do naszej branży.
        Dzięki za tę refleksję.

        Uściski dla najbardziej spostrzegawczej Damy Marketingu Sieciowego:)

        Agnieszka

        • Taki już ze mnie obserwator, który od czasu do czasu wypatruje dziwne zjawiska:) a jak już wypatrzy, koniecznie musi się tymi obserwacjami z bliźnim podzielić.:)

  4. Piszac ze swojego „podwórka”, każde westchnięcie do Pana, każda modlitwa zgodna z Bożą wolą, jest słyszana i w końcu przesuną się góry niemożliwości przed nami…:)

Dodaj komentarz do