Choć nie czuję się rasowym blogerem, postanowiłam zrobić to co takowi czynią.
Jest ponoć taki wśród nich zwyczaj, że w sierpniu jeden wpis w swoich internetowych dziennikach poświęcają innemu blogerowi. Mnie się ta tradycja bardzo podoba, więc postanowiłam uczynić jej zadość.

W ogromnej społeczności blogerskiej cenię wiele osób. Ich lista jest naprawdę długa.
Tym bardziej chciałabym uniknąć sytuacji, że ktoś z nich (nie daj Panie Boże!) poczułby nawet minimalny dyskomfort tylko dlatego, że nie na niego padł wybór. Dlatego postanowiłam, że podpierając się starym jak świat powiedzeniem, iż „Najbliższa ciału koszula”, napiszę (po raz pierwszy) po prostu o swoim osobistym :) rodzonym dziecku.

Wera, bo o niej mowa, wg moich (i chyba nie tylko) kryteriów, jest jak najbardziej blogerem z krwi i kości. Na blogu, który 5 lipca skończył rok, zamieściła do tej pory 184 wpisy.
Biorąc pod uwagę fakt, że jeśli chodzi o bloga kulinarnego, rzecz ma się nieco inaczej niż w przypadku tych wyłącznie „pisanych”, uważam, że to duże osiągnięcie.
Internetowy ślad jest już ostatnim etapem. Wcześniej trzeba włożyć w to, dzięki czemu powstanie,
(choć oczywiście nie zawsze) wiele pracy. Do tego całe godziny spędzane poza blogiem na odpowiadaniu na pytania czytelników. No i rozwiązywanie kulinarnych dylematów osób będących na diecie bezglutenowej.

Wiele jest cech, które cenię w mojej nastoletniej przyjaciółce. Te szczególnie widoczne „gołym okiem” i na każdym kroku, to nieprawdopodobna konsekwencja i równie duża determinacja, ciągłe pogłębianie wiedzy, doskonalenie umiejętności i niesamowity upór w dążeniu do celu. To one, razem wzięte, sprawiają, że od czasu do czasu dorosłym osobom mówię, iż wszyscy powinniśmy brać z niej przykład.

Zresztą zapraszam na spacer po www.Natchniona.pl
PS

Nie ukrywam, że poza tym, iż jako pierwsi testerzy mamy w domu niezwykle słodkie życie, to jest tego jeden efekt dodatkowy, nie najmilej widziany – wszystko idzie w nasze boki. :)


Wpisów 6 dla “Wszyscy powinniśmy brać z niej przykład”

  1. Ja już od dawna jestem pełen podziwu dla Weroniki i jej zamiłowaniu, któremu poświęca tyle uwagi. Na zdjęciach widać, że wszystko jest profesjonalnie przygotowane. Czuć tu pełen profesjonalizm i chyba nie jedna kobieta może pozazdrościć Weronice jej talentu kulinarnego.

    Myślę, że mam wiele wspólnego z Weroniką, bo ona uwielbia robić przepyszne wypieki, a ja uwielbiam jeść przeróżne słodkości.. ;)

    Kibicuje, podziwiam – oby tak dalej!

    • Talent to jedno a ciągłe jego pielęgnowanie to coś równie ważnego. Znam wiele osób utalentowanych, które zapominają, że same uzdolnienia nie zawsze wystarczą. Mimo, że obserwuję (i w dodatku smakuję efekty tych kulinarnych zmagań każdego dnia), to ciągle jeszcze zwłaszcza ta determinacja mojego dziecka dech mi zapiera. Jesteśmy z niej naprawdę dumni.

  2. Dzień dobry,

    Od dłuższego czasu „podglądam” poczynania Pani córki i przyznam, że jestem zachwycona. Znam wiele nastolatek mniej i bardziej ambitnych ale takiej nie. :) Gratuluję. Musi mieć Pani wielką satysfakcję. Życzę wszystkie dobrego a Weronice kolejnych sukcesów Karina

    • Dziękuję. Na jej blogu dużo się dzieje a w domu każdego dnia widzimy o wiele więcej. Mam nadzieję, że całkiem niedługo pochwali się kolejnymi osiągnięciami. To prawda, że obserwowanie tej determinacji, uporu i przede wszystkim pasji sprawia wielką satysfakcję. Pozdrawiam najpiękniej.

  3. Pani Doroto,

    Gratuluję córki! To niebywałe, że w tak młodym wieku robi tak wiele. To prawda, że „wszyscy powinniśmy brać z niej przykład”.
    Pozdrawiam całą rodzinę Asia

    • Pani Joanno,

      Dziękuję. Myślę podobnie jak Pani: To niebywałe.
      Wróciliśmy z wyjazdu przed drugą w nocy a już przed siódmą rano, mimo niedzieli, była w kuchni bo przecież musi wypróbować to, czego wczoraj dowiedziała się o cieście francuskim. Jeszcze kilka dni wcześniej ubolewała, że jej nie wychodzi. To prawda:gadzam się: To niebywałe! :)

Dodaj komentarz do