Czas i tak upłynie

Dziś, dodając do internetowego kalendarza (by wiadomo było, że w tym dniu nie pracuję) osiemnaste urodziny naszego dziecka, zdałam sobie sprawę z tego, że za chwilę będzie miała miejsce również  inna, „pełnoletnia” rocznica. Za kilka tygodni, około dwudziestego lutego, upłynie osiemnaście lat od dnia, w którym po raz pierwszy usłyszałam o marketingu wielopoziomowym. Dobrze sformułowane: usłyszałam.

Usłyszałam i … nic nie pojęłam. Teraz już nie umiem sobie przypomnieć czy nie zostało to właściwie objaśnione. A może pierwsze -po urodzeniu dziecka i dość traumatycznych szpitalnych przeżyciach – wyjście z domu było aż tak dużym szokiem, że nie umiałam tego ogarnąć? Jeśli dobrze pamiętam, osoby, wśród których się wówczas znalazłam, zdawały się być doskonale zaznajomione z tematem. Pewnie również dlatego nawet nie śmiałam dociekać o co w tym wszystkim chodzi. Po powrocie do domu, na pytania Męża, nie byłam w stanie udzielić żadnej sensownej odpowiedzi. Pamiętam, że powiedziałam: Właściwie nie wiem o czym mówili ale podobała mi się atmosfera i wiem, że bardzo chciałabym z nimi być, uczestniczyć w tym czymś, w czym oni uczestniczą. Minę, jak możesz się domyślać, miał nietęgą. Ani chybi wydedukował, że sześć tygodni, które upłynęło od pojawienia się Kasi na świecie, to za krótko, żeby wszystko w mojej głowie wróciło na swoje miejsce.:) Chyba w obawie, żebym gdzieś nie przepadła, na następne albo któreś z kolejnych spotkań wybrał się już ze mną. Jemu chyba też musiało się spodobać. Był rok 1993. Następstwa naszej ówczesnej fascynacji nowym biznesem niestety nie były już tak fascynujące.:) Zresztą nie byliśmy w tym względzie wyjątkiem. Mimo, że finał naszych dwuletnich zmagań był bardziej niż opłakany i zarzekaliśmy się, że nigdy więcej, to jednak w obojgu tkwiło coś, co mimo wszystko nie dawało spokoju. Po kilku latach podjęliśmy kolejną próbę. Tu też nie całkiem wiadomo było jak działać. My jednak byliśmy w posiadaniu czegoś bardzo ważnego: wiedzieliśmy czego nie robić. Błyskawicznie pojawiły się pierwsze sukcesy. Później znów była przerwa, trwająca do roku 2000, kiedy to z niemałymi oporami zdecydowaliśmy o zaangażowaniu się we współpracę z kolejną firmą funkcjonującą w systemie sieciowym. Jak dość szybko się okazało, była to decyzja jak najbardziej słuszna. Tak zostało do dziś. Nasze doświadczenie (nie zawsze dobre, ale na pewno zawsze niezwykle cenne) rosło wraz z naszym pierwszym dzieckiem. Na przestrzeni tych lat wydarzyło się bardzo, bardzo wiele. Mimo, że nigdy tempo działania nie było zawrotne, z powodzeniem udawało mierzyć się z tym, co czas jakiś temu wydawało się być zaledwie mrzonkami.

Ktoś mógłby powiedzieć: 18 lat? Tak  dużo? Nie jestem w stanie tyle poświęcić!

Można oczywiście i tak. Tyle, że warto pamiętać, iż CZAS ma pewną istotną cechę. Bez względu na to, czy nam się to podoba czy nie, I TAK UPŁYNIE.

PS

To, co wcale nie mniej ważne, niż inne osiągnięcia, nasze (nie tylko to pierworodne) dzieci nie muszą zmagać się z mitami i innymi nagromadzonymi wokół idei marketingu sieciowego cudactwami. One po prostu wiedzą, że to działa. Dla nich jest to najzwyklejsza, jak każda inna, forma działalności gospodarczej. Z naszą marketingowo- sieciową aktywnością mają jedynie dobre skojarzenia i co najważniejsze, nie wyobrażają sobie by mogły nie brać w tym udziału.

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close